dekoracja

Artykuły

dekoracja

W szerokoformatowym raju

Wśród wielu atrakcji, które ma do zaoferowania Londyn, nie można nie wspomnieć o ofercie kin. W tej ośmiomilionowej, najbardziej globalnej na świecie metropolii, jest ich około 150. To oznacza nie tylko dostępność filmów każdego gatunku i wielu nieanglojęzycznych, ale także w dowolnym formacie. W tym także na przeżywającej odrodzenie szerokoformatowej taśmie…

Reklama filmu Morderstwo w Orient Expressie na ścianie
	  frontowej kina Odeon Leicester Square
Reklama na ścianie frontowej kina Odeon Leicester Square – listopad 2017 (fot. M. Psyk)

Mam to szczęście dane nielicznym, że jestem słupszczaninem. W latach 70-tych bodaj największą dumą Słupska było jedyne na Wybrzeżu kino szerokoformatowe Millenium1. W czasach świetności było jednym z najnowocześniejszych w Polsce a na placu przed nim ustawiały się liczne autokary wypełnione gośćmi przyjeżdżającymi m.in. z Trójmiasta. Choć raczej nie dane mi było obejrzeć w nim filmu szerokoformatowego – ten format umarł w Polsce w połowie lat 80-tych – to widziałem w nim dziesiątki filmów i zamiłowanie do kina zostało we mnie po osiedleniu się w Londynie. Postanowiłem więc wykorzystać okazję do maksimum i ruszyłem na poszukiwanie przybytków dziesiątej muzy.

Inwazja „lieMAXów”

Fragment programu kina Odeon na listopad
Fragment programu kina Odeon Leicester Square na listopad 2017 (fot. M. Psyk)

Każdy kto szuka kina w wersji premium wcześniej czy później trafi do sali z dumnym napisem IMAX. W Polsce jest ich sześć – w Katowicach, Krakowie, Warszawie, Poznaniu, Łodzi i Wrocławiu. Wszystkie należą do sieci Cinema City, która ma wyłączne prawa do tej technologii. W Londynie ma je głównie sieć Odeon (5 z łącznie 9-iu). Sieć Cineworld ma jeden w dzielnicy Enfield, a pozostałe trzy jeszcze się pojawią. W IMAX można oglądać najdroższe produkcje z (zazwyczaj) gwiazdorską obsadą, „skazane” na trafienie na szczyt cotygodniowej listy oglądalności. IMAX oferuje dużo więcej niż zwykłe kino i jeśli ktoś ma taki wybór to rzeczywiście warto. Nie należy oczekiwać w tym formacie arcydzieł typu Trzech kolorów Kieślowskiego – te miliony włożone w film muszą się zwrócić co znaczy, że nie może być niszowy – ale na filmy akcji ze strzelaniem, pościgami i wybuchami sprawdza się doskonale. Mimo tego zdecydowana większość sal IMAX określana jest pogardliwie „lieMAX” (gra słów – „okłamany IMAX”) a grzeczniej – mini-IMAX. Afera wybuchła w maju 2009 roku, gdy amerykański komik Aziz Ansari zamieścił na swoim blogu wściekły atak na korporację za budowanie „fałszywych IMAXów”, które oferują jedynie namiastkę wrażeń z oglądania filmu w „prawdziwym” IMAXie za tę samą cenę i bez przyznania się do różnicy2. Wszystko wzięło się z tego, że począwszy od Apollo 13 w 2002 roku IMAX oferuje filmy, które nie zostały nakręcone kamerą IMAX tylko zostały poddane obróbce cyfrowej znanej jako Digital Media Remastering lub DMR. To pozwala na projekcję filmu na znacznie mniejszym ekranie – a to na szybkie wybudowanie setek kin na całym świecie pod uznaną marką IMAX mimo przepaści między ekranem „prawdziwym” a „cyfrowym” (mniejszym nawet pięciokrotnie). Wartość firmy i udział w rynku dzięki setkom nowych komercyjnych sal kinowych poszybowały w górę, ale ceną za to była katastrofa PR-owa i utrata ekskluzywności marki, dodatkowo oblężonej przez konkurencję, np. Superscreen sieci Cineworld. To zaś było podstawową przyczyną powrotu zainteresowania taśmą filmową na początku obecnej dekady.

Szerokoformatowy raj

Rezerwacja online na film Morderstwo w Orient Expressie z
	  wyszczególnionym typem projekcji
Rezerwacja online na film Morderstwo w Orient Expressie z wyszczególnionym typem projekcji (fot. M. Psyk)

Afera z „lieMAXami” niemalże wyciągnęła z technologicznego grobu skazaną przez przemysł na zapomnienie taśmę filmową. Wcześniej panowało przekonanie, że stary celuloid jest nieekonomicznym przeżytkiem, bo cała szpula waży do 300 kilogramów, nie można jej skopiować, wozi się ją z kina do kina w vanie niczym obraz z muzeum do muzeum, produkcja przez jedynego pozostałego na rynku Kodaka jest droga, taśma łatwo ulega zniszczeniu, a sam film zarabia na siebie przez około miesiąc po czym trafia na półkę do magazynu. Tymczasem film w wersji cyfrowej zajmuje jedynie około 100 GB, które można łatwo ściągnąć z serwera na dysk twardy. Z tych powodów biznes widział taśmę filmową jako coś w rodzaju konnego dyliżansu. Jednak za sprawą głównie reżyserów Nolana i Tarantino sytuacja zmieniła się diametralnie. W przeciwieństwie do Polski, w której pogrom był całkowity, w Wielkiej Brytanii z czasów świetności ocalało około 10 kin z projektorem „siedemdziesiątek” i to one są teraz w kulturowej awangardzie. Najpierw Interstellar, potem Nienawistna ósemka, niedawno Dunkierka a teraz Morderstwo w Orient Expressie – na te filmy największe kolejki są przed tymi nielicznymi kinami, które mają coś wyjątkowego – projekcje szerokoformatowe. Jako pierwsze należy wymienić Odeon Leicester Square, które właśnie obchodziło 80-lecie istnienia3. To największe jednosalowe kino w Wielkiej Brytanii z gigantyczną liczbą prawie 1700 siedzeń na dwóch poziomach. Świadek epoki, gdy w ciągu roku brytyjskie kina odwiedzało trudne dziś do uwierzenia miliard osób (rekordowe 1635 milionów w 1946, by spaść poniżej 100 milionów przez całe spędzone przed telewizorami lata 80-te)4. Do dziś to główne kino z premierami europejskimi i światowymi. Mając odrobinę szczęścia można przypadkiem trafić na premierę z czerwonym dywanem i gronem aktorów w oślepiającym błysku fleszy. Byłem w nim po raz pierwszy na Nienawistnej ósemce w ekstremalnie szerokim formacie 2,76:1 (Ultra Panavision 70). Oglądanie filmu w tak szerokim formacie to unikalne doświadczenie, a oglądanie go jednocześnie z ponad tysiącem ludzi daje wrażenie niemal religijne. Można być pewnym, że jeśli film będzie w wersji szerokoformatowej to będzie w Odeon Leicester Square. Wczoraj obejrzałem tam Morderstwo w Orient Ekspresie – tym razem z najlepszych miejsc na balkonie i w formacie „zaledwie” 2,20:1. Z Royal Circle Premier, czyli patrząc nieco w dół i z bardziej komfortowych foteli ogląda się z podwójną przyjemnością – polecam za dodatkowe pięć funtów.

Bilet 70mm: Morderstwo w Orient Expressie w projekcji 70 mm
Bilet na film Morderstwo w Orient Expressie w projekcji 70 mm (fot. M. Psyk)

Drugim londyńskim kinem z filmami w królewskim formacie jest British Film Institute Southbank tuż przy uroczym brzegu Tamizy, połączony z medioteką, biblioteką i restauracją5. To wymarzone miejsce na romantyczny wieczór. W przeciwieństwie do komercyjnej sieci Odeon kino jest organizacją pożytku publicznego upowszechniającą kulturę co oznacza, że ceny biletów są bardzo niskie z dodatkowymi zniżkami dla członków. We wrześniu miałem okazję obejrzeć tam Lawrence’a z Arabii z 1962 roku. Prawie cztery godziny filmu przedzielone przerwą! Tak jak Grawitacja z Sandrą Bullock jest stworzona do 3D tak Lawrence z Arabii jest stworzony do Super Panavision. To jest poziom dla typowego filmu akcji w „mini-IMAX” zupełnie niedostępny.

Trzecim londyńskim kinem z regularnymi projekcjami szerokoformatowymi jest Kino Księcia Karola (Prince Charles Cinema) – ostatnie niezależne kino na West Endzie i uważane za najlepsze w Londynie, ze statusem kultowym wśród kinomanów. Uprawnia to do posiadania „toalety imienia Kevina Smitha” po tym jak rzeczony poskarżył się, że „nie nazwano jego imieniem nawet kibla”, kpin z sieci kinowych i innych wygłupów nie do pomyślenia gdzie indziej. Kino reklamuje się jako „miejsce londyńskich prezentacji w 70 mm” i nie ma w tym wiele przesady, gdyż projekcje kolejnych filmów są prawie co miesiąc (a poza nimi jest mnóstwo w 35 mm)6. Tylko do końca roku będzie 2001: Odyseja kosmiczna, Gremliny, Die Hard i Dunkierka. Warto dodać, że kino kupiło projektor 70 mm w 2015 roku po 15-letniej przerwie na fali zainteresowania celuloidem wywołanym przez Nienawistną ósemkę7.

Bilet BFI na film Lawrence z Arabii
Bilet BFI na film Lawrence z Arabii (fot. M. Psyk)

Wreszcie czwarte kino to Picturehouse Central po drugiej stronie Placu Leicester8. Jedyne w którym jeszcze nie gościłem lecz zamierzam to nadrobić. Picturehouse to niewielka sieć 23 kin z ambicją prezentowania najlepszych filmów na świecie. Jedno z nich, Picturehouse Central, dysponuje projektorem 70 mm.

15 perforacji, czyli król jest jeden

Skoro mowa o tym, że „lieMAXy” były obniżeniem poziomu to nie można nie napisać z czego. Oczywiście – z IMAX 15/70, czyli kina IMAX przystosowanego do grania filmów nakręconych kamerą IMAX. Kadry są na nich umieszczone nie pionowo, lecz poziomo, a jeden kadr ma szerokość nie 5 perforacji (stąd nazwa 5/70), lecz 15 (stąd 15/70). Obraz jest przeciwieństwem 2,76:1 w Nienawistnej ósemce – ma 1,43:1, czyli jest prawie kwadratowy. Wypełnia cały (gigantyczny) ekran tak, że widz nie może nawet ogarnąć wzrokiem krawędzi. Jest niemal fizycznie wewnątrz filmu. Najlepiej opisał to Christopher Nolan mówiąc, że film w IMAX 15/70 to „wirtualna rzeczywistość bez gogli”. Takich kin zostało w Europie niewiele, gdyż są stopniowo zamieniane na cyfrowy odpowiednik. W Polsce nie ma a najbliższe jest w Pradze9. Za to w Wielkiej Brytanii są aż trzy – Vue Printworks w Manchesterze, a w Londynie w Muzeum Nauki i BFI IMAX10. To ostatnie ma największy ekran w Wielkiej Brytanii – 26x20 metrów – i to tam były pielgrzymki na Dunkierkę, nakręconą prawie w całości kamerą IMAX. Wrażenie jest tak piorunujące, że pierwszego dnia IMAX rozdawał koszulki: „Widziałem »Dunkierkę« na taśmie IMAX 70 mm”11.

Muzeum Nauki nie jest typowym kinem i ma krótkie filmy edukacyjne, ale robi wyjątek dla Gwiezdnych wojen12. Grało Przebudzenie mocy ze sceną ucieczki z planety Jakku i będzie jedynym kinem w Europie ze scenami w IMAX 70 mm w nadchodzącym Ostatnim Jedi. Format IMAX 70 mm jest konsekwentnie wygaszany choć możliwe, że muzeum otworzy jeszcze podwoje w grudniu 2019 roku dla dziewiątej części.

IMAX laser czyli narodziny następcy

Widząc odrodzenie taśmy filmowej, IMAX zainwestował ciężkie pieniądze w stworzenie cyfrowego formatu, który mógłby godnie zastąpić 15/70. Aż do niedawna było to poza zasięgiem technologicznym. Wreszcie w 2015 roku pokazano technologię „IMAX with Laser” – dwóch zespolonych potężnych projektorów 4k przystosowaną dla największych ekranów na świecie. Pierwsze kino w Europie otwarto – jakże by inaczej – przy Placu Leicester w obecnym Cineworld Empire, a pierwszym filmem było Spectre. Miałem okazję być i porównać. Rzeczywiście to może być przełom i szansa na godne przejście w stan spoczynku dla technologii z początku lat 1970-tych. To jedyny standard cyfrowy zdolny do projekcji w formacie 1,43:1, czyli tradycyjnym IMAX. Oznaką jego dojrzewania będzie w maju film Avengers: Infinity War, pierwszy nakręcony w całości kamerą cyfrową IMAX/ARRI przystosowaną do tej technologii13. To symboliczne zajęcie miejsca pierwszego filmu w IMAX czyli North of Superior z 1971 roku. Takich kin jest jednak na razie niewiele14. Jedno w Berlinie, jedno w Moskwie i nic między nimi. Oferta kinowa w Polsce mocno kuleje – nie ma ani jednego kina szerokoformatowego (najbliższe – Zoo Palast w Berlinie15), a cyfrowego następcy taśmy nie ma… bo nie ma i koniec. W efekcie nie można obejrzeć ani filmu na nadal żywej „siedemdziesiątce”, ani na już dostępnym następcy IMAXa. Jest sześć „mini-IMAXów” uzupełnionych salami 4DX. Może Cinema City zdecyduje się na „laserowy” IMAX w kinowo zaniedbanym Trójmieście. Alternatywą jest droga spróbowana przez kino w Sheffield – po prostu wymienili „mini-IMAXa” na „laserowy”16. Tymczasem wszystkich myślących o krótkim wypoczynku zapraszam na dwa dni do Londynu, obowiązkowo z oglądaniem Ostatniego Jedi w Muzeum Nauki.

autor: Maciej Psyk (2017.11)

^ na górę

^ na górę